…można uprawiać nie tylko truchtając na stadionie albo biegnąc chodnikiem wprawiając w zadziwienie przychodniów.
Istnieją także wersje hardkorowe:
- jogging (turlanie) na lotnisku z Terminalu 1 do Terminalu 2 po zjedzeniu pożegnalnej kolacji, połączony z dodatkowym obciążeniem ubraniami przeciwdeszczowymi, plecakami i gubieniem aparatu, w celu zdążenia na samolot, który jednak ma odlecieć godzinę wcześniej niż przypuszczano,
jak również
- bieganie na orientację za tubylcami po głównej stacji metra po 12 godzinach zwiedzania związane z gonieniem prawdopodobnie ostatniego pociągu do domu.
Miny tubylców: bezcenne. (nasze też – w końcu tubylcy mieli przewagę dywersyjną w postaci różowych klapek)
Stracone kalorie: liczne.
W obu przypadkach misje zakończone sukcesem!
śmiem twierdzić, że wtedy na lotnisku pobiłam moją życiówkę